Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przydasie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przydasie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 sierpnia 2017

Jak poderwać do lotu płeć przeciwną

 Wzięło mnie na grzebanie w internetach. Znaczy szukałam sposobu na mole, bo mi się rozlazły, a znalazłam sposoby na podryw. Jakim cudem - nie mam pojęcia. Moli albowiem nie zamierzałam podrywać, a już na pewno nie do lotu. Podrywania faceta lub kobiety też nie mam w planach, bo nie i już. Poniższe znalazłam na joemonsterze. Rozbawiło mnie, a jakże. Z drugiej strony trafiła mnie ciężka febra na manipulację. No nie znoszę wciskania kitu, szczególnie celowego wciskania. Takie au naturel mi się marzy. A właściwie to już mi się nie marzy. Mam swój koniec świata i więcej nie potrzebuję. No. Ale może komuś się rady przydadzą. Panom polecam szczególnie sposób na misia - żadna się nie oprze. No, chyba że Barbie. Panie natomiast powinny skoncentrować się na wampie. Nic tak nie działa na faceta, jak wamp. A najlepiej wamp z modyfikacją z punktu na Barbie - nic mądrego niech paniom przez uróżowane usteczka nie przechodzi.  Zresztą właściwie można sposoby łączyć dowolnie. Jeśli ofiara się zrobi na wampa, to ma szansę poderwać lekarza, w najgorszym razie ratownika medycznego, jeśli opiekuna nie znajdzie. I tak dalej, i tak dalej. Zresztą, co ja będę kombinować. Sami sobie kombinujcie.
No to powodzenia.

Dla panów

1. Na misia.Uśmiechasz się głupkowato, mówisz, że masz pluszowy charakter i jesteś stworzony do przytulania. Działa to na kobiety silne, niezależne, które szukają w mężczyźnie właśnie misia. Uważaj, żeby nie przesadzić – na pierdołę żadna nie zwróci uwagi.
2. Na nieśmiałego.
Potrzebujesz skombinować przepraszający wyraz twarzy i dużo mrużyć oczy. Przechodząc obok wymarzonej kobiety, wyniszcz cichutkie „przepraszam” i spojrzeniem pokaż jej, że jest ci przykro, że żyjesz. Na pewno będzie chciała ci pomóc.
3. Na szejka.
Inwestujesz w solarium, tombakowe ozdoby i walutę (najbardziej dolary, choć mogą być też korony czeskie – może babki nie odróżnią). Po mieście chodzisz z plikiem banknotów w dłoni. Uwaga! Zamiast kobietki możesz przyciągnąć meneli.
4. Na intelektualistę.
Kłopotliwe, bo trzeba załatwić jakąś książkę. Ale potem jest już z górki. Chodzisz po parku i udajesz zachwyconego tym, co czytasz. Gdy dziewczyna zapyta o ulubionego autora, wymieniaj latynoskie nazwiska (Raul Gonzales, Luis Enrique, Fernando Morientes, możesz dodać również Christiano Ronaldo i Tomasz Hajto).
5. Na osiłka.
Proste i nie wymagające dużych nakładów. Nie mów dużo, rób groźne miny i wypychaj podkoszul-kę skarpetkami na wysokości bicepsów. Powtarzaj co chwilę: „Pudzianowski! Pudzianowski! Dominator!”. Ryzyko: propozycja wyjścia na solo od innego osiłka.
6. Na romantyka.
Bądź wiecznie zamyślony. Mów, że kobiety są piękne jak koń w galopie, a miłość jest jak chodzenie boso po zroszonej trawie. Wykonuj dziwne gesty (np. puszczaj buziaki do gołębi zrywających się do lotu). Bardzo skuteczna metoda.
7. Na turystę.
Mów w obcych językach. Najlepiej po angielsku. Jak nie znasz, to udawaj że znasz. Nie zaszkodzi wymachiwanie pozwoleniem na pracę za granicą lub wizą do USA. Uważaj na kieszonkowców!!
8. Na artystę.
Dziecinnie łatwe. Nie gol się, nie czesz. Ubieraj stare swetry i koszule z kołnierzem a’la Słowacki. Cytuj klasyków (patrz latynoskie nazwiska z punktu 4) i zachowuj się niekonwencjonalnie. Rada – zawsze bądź bez pieniędzy.

 Dla pań


1. Na nieśmiałą.
Genialnie proste. Z koca uszyj sobie długą, przyciężkawą i ohydnie niemodną sukienkę. Skombinuj okulary w grubych oprawkach z żaluzjami i plastrem (coś a’la wczesna Natalia Kukulska) i rusz w miasto. Zachwycisz równie nieśmiałych.
2. Na ofiarę.
Na ten numer znajdziesz chłopaka – opiekuna. Przechodząc obok tego jedynego ostentacyjnie zgub cokolwiek, potknij się i złam nogę w trzech miejscach. Jeśli dobrze dobrałaś metodę na pewno rzuci ci się z pomocą. Jeśli nie – dzwoń po karetkę.
3. Na wampa.
Trochę ograny, ale ciągle skuteczny numer. Czerwone paznokcie (koniecznie też u stópek!), minimalistyczna mini, maksymalistyczny dekolt i już. Faceci lecą, jak pszczoły do ula.
4. Na fankę sportu.
Trudne, ale niezwykle skuteczne. W barze głośno komentuj oglądany przez panów mecz, wyzywaj sędziego od najgorszych najgorszych rzucaj teksty w stylu : „Tak to możesz grać w Zjednoczonych Nowy Sącz!”. Musisz też pić piwo i zapuścić brzuch.
5. Na chłopa.
Zapomnij o depilacji i dobrych manierach. Bekaj, przeklinaj i co chwilę pociągaj nosem. Koniecznie załatw skądś film o DDR-owskich kulomiotach. Ich urok to Twój cel! Na ten numer na pewno poderwiesz jakiegoś intelektualistę. W końcu mężczyzna w domu jest potrzebny.
6. Na Martynę Wojciechowską.
Podejrzyj jakim autem jeździ ten przystojniaczek. Doczytaj o nim w „Auto Świecie”, podpytaj brata i już! Przy następnym przypadkowym spotkaniu pochwal jego konie (mechaniczne), linię (nadwozia) i ryk (silnika). Jak nic weźmie Cię na przejażdżkę …
7. Na Barbie.
Najczęściej stosowana metoda. Spal się na solarium, utleń włosy i chichocz za każdym razem, gdy obiekt Twoich westchnień otworzy usta. Nawijaj o szminkach, ubieraj się na różowo, a do komórki przyczep maskotkę. Absolutnie nie mów nic mądrego – możesz go spłoszyć!!!

8. Na Kopciuszka.
Co chwilę mów, jaka jesteś nieszczęśliwa. Że tu Ci oczko poszło, że tam zgubiłaś frotkę. Cały czas podkreślaj, że przy nim byłoby Ci o wiele lepiej, że jest Twoim „opatrznościowym”. Wiem, wiem, powinno być jeszcze „mężem”, ale to słowo jest zakazane przy mężczyznach! Dla podkreślenia efektu przywitaj go kiedyś z miską maku i popiołu. Powiedz, że akurat przebierasz.



niedziela, 4 listopada 2012

Jak być damą i nie zwariować

..."Chęć podobania się jest zupełnie niewiną a nawet potrzebą kobiecie zamężnej. - Każda bowiem niewiasta pilnie czuwać powinna nad ozdobą swej powierzchowności; aby tem samem stała się miłą w oczach małżonka, uprzyjemniła mu troski, i była osłodą smutnych lub tęschnych niekiedy chwil życia jego. - Prawda, że wszelkie zabiegi w tej mierze podjęte byłyby naganne, gdyby dla wdzięków ciała zapominała o świętych powinnościach Matki i Pani domu, gdyby mówię zaniedbywała to ukształcenie umysłowe i talenta z pracą nabyte, które tak miłą tak ujmującą czynią każdą niewiastę, i podwajają jej ponęty. Osoba czynna rządna, nieubiegająca się zbytnie za uciechami świata, łatwo pogodzić potrafi dbałość o wdzięki powierzchowne z obowiązkami płci swojej i przymiotami duszy"...

Powyższy fragment pochodzi z Przewodnika dla dam z 1842 roku. Cudny tekst, jakże zresztą aktualny. Zawiera, jak zwykle poradniki z tamtych lat, rady dotyczące higieny, ubioru itp. 

O przyzwoitości ubioru i kolorów
Wiek, wzrost wyraz twarzy, kolorów włosów: czynią różnicę między kobietami, dla tego niepodobna jest aby się wszystkie jednakowo ubierały, jeżeli widzimy mało gustownie ubranych, pochodzi to z tej przyczyny: że często nieuważając na wiek swój podeszły wzrost i kolor włosów, przywdziewają nie stosowne ubiory, pod względem form sukien kapeluszy; innych ozdob jakie moda upowszechnia. Moda jest władczynią trzeba jej niekiedy ulegać, ale rozum i gust mogą ograniczać i łagodzić jej wyrocznię.
Osoba w pewnym wieku nie powinna chodzić zgołą głową, ani ubierać w kwiaty, nosić szalików, tak zwanych (echarpe), chustek w kształcie pelerynek, ani tego wszystkiego co nie osłania figury, chociażby ta najpiękniejszą była. Dla uniknienia gorąca trzeba nosić wielkie szale bareżowe, tulowe lub blondynowe. A że wszystko przystoi młodemu wiekowi przeto nie będziemy niczego wyszczególniać. Jeżeli wyraz twarzy jest wspaniały posępny, surowy, nosić wypada loki berety ozdobione piórami, kolczyki do takowej twarzy używają się długie i świecące; czoło wypada odkryć ile możności, włożyć ozdoby stalowe, złote czy srebrne, między loki stosownie do mody, ugarnirować wokół szyi jeżeli ta jest długa. Jeżeli postać odpowiada twarzy, jeżeli jest wzniosła imponująca, długie suknie jej przystoją z szerokiemi garnirowaniami, wielkie szale które układają się na ramionach i salopy szerokie.
Postaci szczupłej delikatnej której rysy odznaczają się miłą przyiemnością, a talija zręcznością, suknie krótsze przezroczyste lekkie, z garnirowaniami wązkiemi, szaliki, chusteczki pelerynkowe małe, kołnierzyki wykładane są najwłaściwsze; szale do podobnej talij powinny przechodzić dwóch łokci, kapelusze należy ozdobić kwiatami jako i głowy, a to w guście delikatnym, gdyby to nawet sprzeciwiało się modzie. Delikatność twarzy najlepiej się wyda przy gierlandach złożonych z pączków od róż, konwalii; inne kwiaty jako to; astry lilie mak są niewłaściwe"...

Mam wrażenie, że te kolekcjonowane przeze mnie poradniki z różnych epok spełniały rolę, jaką dziś pełnią pisemka typu "Chwila dla debila" lub też program o perfekcyjnej pani domu. Będąc wczoraj u dzieci miałam okazję ten program obejrzeć. Kreowanie wizerunku kobiety w szpilkach i nienagannym stroju oraz makijażu szorującej np piekarnik wydaje mi się śmieszny po kokardy. Ale cóż... Komuś to potrzebne i ktoś to ogląda. Podsumowując lekturę i obejrzany program: w pewnym wieku jestem, więc drapuję na sobie koc, miast burki, by zbytnio kształtów nie odsłaniać, zakładam szpilki, maluję barwy wojenne na twarzy i ruszam do walki z brudem w piekarniku. A potem zrobię sobie test białej rękawiczki na mózgu - ani śladu używania nie będzie, mam nadzieję. A już całkiem potem usiądę sobie i poczytam rzymską książkę kucharską: O sztuce kulinarnej ksiąg dziesięć Apicjusza. No.

niedziela, 11 marca 2012

Finisz kuchenny


Szafka pod oknem skończona. Brakuje jeszcze dwóch koszy, nie miałam już jak się zabrać. Zrobiłam na parapecie miejsce dla Zarazy, która wygrzewa się tam na słońcu. Brzuszkiem do góry.
Zabieram się za podłogę w sypialni, arabski dywanik modlitewny już mam. Trzeba tylko wycyklinować i polakierować podłogę. Na przyszły tydzień pożyczyłam szlifierkę taśmową, szybciej mi pójdzie, niż z nakładką. A potem ja będę leżeć do góry brzuszkiem, niekoniecznie na parapecie.


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Kapelusze...

Kilka porad z Kodeksu Towarzyskiego Konstancji Hojnackiej z 1939 r.

Rodzaj ubioru na przedpołudnie
Przedpołudnie jako pora porannych przechadzek, zakupów, pracy zawodowej, godzin biurowych i w ogóle załatwiania interesów wymaga ubrania prostego i spokojnego. Najodpowiedniejszy jest klasyczny angielski tailler, który właściwie nigdy nie wychodzi z mody, z bluzeczką koszulową z piki jedwabnej, z wełny, trykotu, płótna. praktyczny jest także sweterek. tak samo komplet, płaszcz, spora torebka i reszta drobiazgów w stylu angielsko-sportowym utrzymana. Obuwie na niskich obcasach, modele proste, wygodne, kolorem harmonizowane z całością ubioru. W doborze kapeluszy na tę porę i do tego charakteru ubrania grzeszą panie zbyt często, nosząc, zwłaszcza w lecie, modele za strojne. Najodpowiedniejszym jest sportowy filc - w dobrym gatunku - zimą i latem. Podczas upałów - dyskretna słomka. Pospolity kapelusz, źle dobrany, psuje wrażenie całości i stawia od razu elegancję kobiety pod znakiem zapytania. Lepiej jest mieć o jeden model mniej lub przerobić zeszłoroczny, a kupować u dobrej modystki, wyróżniającej się smakiem, która wbrew uprzedzeniom nie musi zaraz brać bajońskich sum.
Materiały, zależnie od pory roku: wełna, trykotaże, bawełna, płótno, jedwab.
Taki ubiór jest odpowiedni nie tylko do pracy w biurze, szkole, załatwiania interesów w urzędach, ale można w nim pójść na bezceremonialną wizytę w południe, na odczyt, na zebrania społeczne.

Zakładam więc "taki" ubiór i idę po bezceremonialne zakupy. Żeby jednak nic nie stawiało mojej elegancji pod znakiem zapytania, chapeau bas.

Po zakupach...

Rodzaj ubioru na popołudnie
Popołudniowe modele są więcej wypracowane w kroju i dyskretnie przybrane, zwłaszcza suknie wizytowe, w których jednak nie wychodzi się na ulicę bez okrycia. Szyjemy je z jedwabiu lub wełny, z materiałów wyrabianych ostatnio w połączeniach i gatunkach rzadkiej piękności. Czasem taki piękny materiał nie potrzebuje żadnego przybrania. Obuwie na obcasie słupkowym na przechadzki, na wizyty może być na francuskim, byle nie za wysokim. Modele i skóry wyszukańsze, jakkolwiek spokojne. Torebki w przeciwieństwie do przedpołudniowych mniej pakowne, z luksusowej skóry. Kapelusze ze strojniejszych materiałów. modele fantazyjne, przybranie bogatsze.
(...)
Na popołudniowe herbatki wkładamy skromne suknie wizytowe lub - jak się to w ostatnich latach przyjęło - popołudniowe kostiumy. Kapelusza ani na lunch, ani na popołudniową herbatkę nie zdejmujemy, chyba że przyjęcie dotyczy małego przyjacielskiego kółka i że pani domu sama zaproponuje, nie zmuszając jednak do tego.

Rodzaj ubioru na wieczór
na większe przyjęcia wieczorne, zabawy z tańcami wkładamy suknie wieczorowe, a na oficjalne, reprezentacyjne oraz bale - balowe. Różnią się one od wieczorowych głębszym dekoltem, kosztowniejszym materiałem i bogatszymi uzupełnieniami stroju. Wszystko, co można pomyśleć najstrojniejszego i najkosztowniejszego w zakresie materiałów, przybrań i obuwia, nadaje się na balową toaletę. Najfantazyjniejsze modele są dozwolone., byle nie obrażały uczuć przyzwoitości i nie wykraczały przeciwko estetyce. Torebki i pantofelki wyglądają jak klejnoty. Ale przy tym wszystkim toaleta nie może robić wrażenia przeładowanej ani zwracającej uwagi ekstrawagancją. Jakiż więc umiar tu potrzebny, jaki smak, zmysł estetyczny i krytyczne spojrzenie, które nie pozwoliłoby przekroczyć granicy między strojnym a przeładowanym.

W celu uniknięcia przeładowania, dziś wieczorem pozostanę w domu, no.

poniedziałek, 31 października 2011

Buła

Próbowałam dziś kupić spodnie. Wszystkie posiadane zlatują mi z tego i owego, a te sprzed dziesięciu lat wciąż za małe. O ile bluzka luźniejsza nie wygląda źle, o tyle ze spadającymi spodniami czuję się idiotycznie. Założenie paska powoduje "bułę" tam, gdzie jej być nie powinno. Nic nie znalazłam. Spodni znaczy nie znalazłam, ale kupiłam szal w kolorze curry. Uwiążę sobie w charakterze paska i będę udawać, że ta "buła" to specjalnie. No.

wtorek, 23 sierpnia 2011

Fi...

Dezyderata /M.Ehrmann/



Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu, pamiętaj jaki spokój może być w ciszy.

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.

Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchając też tego, co mówią inni: nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swą opowieść.

Jeżeli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakkolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu.

Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty; wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć; nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź łagodny dla siebie. Jesteś dzieckiem wszechświata: nie mniej niż gwiazdy i drzewa masz prawo być tutaj i czy to jest dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz o Jego istnieniu i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia; w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą.

Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny...

Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.



Modlitwa św. Tomasza z Akwinu



Panie - ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary.

Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym, rozumnym, lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie pożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od niekończącego się brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydła, abym w lot przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchiwania ich.

Nie śmiem cię prosić o lepszą pamięć, ale proszę cię o większą pokorę i mniej zachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.



Przykazania Leszka Kołakowskiego



Po pierwsze: przyjaciele. A poza tym:

- chcieć niezbyt wiele,

- wyzwolić się z kultu młodości,

- cieszyć się pięknem,

- nie dbać o sławę,

- wyzbyć się pożądliwości,

- nie mieć pretensji do świata,

- mierzyć siebie swoją własną miarą,

- zrozumieć swój świat,

- nie pouczać,

- iść na kompromisy ze sobą i ze światem,

- godzić się na miernotę życia,

- nie szukać szczęścia,

- nie wierzyć w sprawiedliwość świata,

- z zasady ufać ludziom,

- nie skarżyć się na życie,

- unikać rygoryzmu i fundamentalizmu.



Gdybym umiała się modlić, modliłabym się słowami św. Tomasza z Akwinu. No, po poprawce Marka Aureliusza: Panie, daj mi pokorę, abym godził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmienił to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego.

Brak mi tej mądrości Panie, oj brak. Obdaruj mnie, proszę, cząstką mądrości swojej, bym nie popełniała więcej błędów. Bym nie myliła lotu ćmy do światła z trzepotem motylich skrzydeł.Wyrównaj z obu stron

niedziela, 21 sierpnia 2011

Cui bono?

Kilka dni temu wracałam do domu przez park, jako że pogoda chwilowo mniej mokra była. Przysiadłam na murku w okolicy knajpki piwnej, żeby zawiązać sznurowadło. I usłyszałam tekst:

- E, babcia! Postaw piwo, to cię kujnę!

Chwilę musiałam pomyśleć, co tekst znaczy. Potem sprawdziłam kto i do kogo. Do knajpki wchodziła pani Dzidzia Piernik - obcisłe, białe rybaczki, błyszczące wysokoobcaśne klapeczki, bluzka ucekiniona po wydatny dekolt. Wyrazisty makijaż, opalenizna i zalotna fryzurka dopełniały stylizacji (sic!). Taka Doda tuż przed emeryturą. Słowa wypowiadał młodzieniec stojący u wejścia. Pani Dzidzia zakołysała dumnie, czym mogła i weszła na teren ogródka knajpianego, młodzieniec ochoczo podążył za nią. Nie wiem, czym to się skończyło, ale poczułam radość, że są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy jasno i prosto komunikują swoje potrzeby. Chłopak chciał się napić piwa, pani Dzidzia chciała być "kujnięta". Obydwoje zaspokoją swoje potrzeby bez kombinowania z wielkimi uczuciami, bez zgrywania się na emocje, bez manipulacji. Cui bono?



Zabrałam się wreszcie za malowanie pokoju. Tym razem zdecydowałam się na cynamon z miodem. Samo malowanie nie jest ciężkie, ale przygotowania... Zdjęcie książek zajęło mi kilka popołudni (okazuje się, że nie mam już tyle siły, co kiedyś). I pojęcia nie mam, czym skrócę półki - te nowe, na ostatniej już wolnej ścianie powinny być o 10 cm krótsze, a w standardzie jest 260 cm. Mam tylko zwykłą piłę do drewna, ale obawiam się, że wyjdzie nierówno. Potrzebuję takiego przyrządu, co by zrobił siedem razy "ziuuuu..." i już. Kiedy kupowałam farbę, przede mną pan nabywał piłę łańcuchową. Miałam ochotę pożyczyć (piłę, nie pana, pan mi na plaster), ale doszłam do wniosku, że nie będę cięła drzew, tylko drewno. Mała różnica, a jaki rozdźwięk w narzędziach?



niedziela, 31 lipca 2011

Ratunku!



Kupiłam zielony sweter i zielone spodnie. Do tego mam zielone espadryle. Co do tego? Apaszka, dodatki? No pomóżcie! Myślałam o rdzawej apaszce... Ale żadnej pewności nie mam. Muszę czymś przełamać, bo będę cała zielona.







poniedziałek, 27 czerwca 2011

I po co było?

Czytam i oczom własnym nie wierzę. Pod tekstem o wypadkach drogowych podczas ostatniego weekendu ktoś, komentując czołowe zderzenie samochodu prowadzonego przez idiotę bez prawa jazdy, napisał, że gdyby były autostrady, to by nie było zderzeń czołowych. Logiczne. Ale skromnie potraktował ów komentujący przyczynę. Jestem bardziej radykalna, a co mi tam. Ano, gdyby jakiś kretyn nie wynalazł koła, nie byłoby czym się zderzać. A gdyby inny idiota nie wynalazł pisma, to by o tym nie pisano! Wniosek niby zgodny z logiką, ale trzepie mnie, kiedy taka retoryka się pojawia, np. podczas rozmów o katastrofie smoleńskiej. Gdyby nie... to... itp. I po jasną cholerę było złazić z drzewa, człecze pierwotny i wynalazków dokonywać?
W celu poprawienia sobie nastroju udałam się po nową bluzkę do beżowych lnianych spodni. Zakupów nie lubię, chciałam szybko. Ale niestety, po drodze zajrzałam do sklepu muzycznego. Wyszłam z płytami Etty James i Little Walker'a. No to bluzka sobie poczeka, w końcu nie jest taka niezbędna.

Hoochiie Coochie gal... I'd rather go blind... but not deaf.



I "Mały" Walker.

niedziela, 26 czerwca 2011

Żytni


Mój pierwszy chleb "bochenkowy". Pokrzywiony taki, niewprawnymi rękami lepiony. Poza tym nie kupiłam sobie specjalnego koszyka do wyrastania chleba (w specjalistycznym sklepie kosztuje ok. 100 zł.), tylko zwykły, wiklinowy. Łopaty do chleba też nie nabyłam, ani specjalnego kamienia używanego też do pieczenia pizzy. Upiekłam w zwykłym piekarniku, wyciągałam rękami parząc się - ale złapałam się potem za ucho. Chleb stygnie i będzie tak stygł kilka godzin, a mnie aż korci, żeby spróbować. Pachnie wspaniale. Tym razem jest to chleb żytni, bez dodatków. Nie wyrósł tak, jak powinien i popękał, mimo że nacięłam przed pieczeniem. Ale... per aspera ad astra, a właściwie przez nieforemne chlebki do, mam nadzieję, poprawności bochenkowej. Nim wstanie nowy świt, upiekę nowy chleb.


E.Fetting Nim wstanie świt


Ze świata czterech stron,
Z jarzębinowych dróg,
Gdzie las spalony,
Wiatr zmęczony,
Noc i front,
Gdzie nie zebrany plon,
Gdzie poczerniały głóg,
Wstaje dzień.

Słońce przytuli nas do swych rąk.
I spójrz ziemia ciężka od krwi,
Znowu urodzi nam zboża łan,
Złoty kurz.

Przyjmą kobiety nas pod swój dach.
I spójrz będą śmiać się przez łzy.
Znowu do tańca ktoś zagra nam.
Może już
Za dzień, za dwa,
Za noc, za trzy,
Choć nie dziś.

Chleby upieką się w piecach nam.
I spójrz tam gdzie tylko był dym,
Kwiatem zabliźni się wojny ślad,
Barwą róż.

Dzieci urodzą się nowe nam.
I spójrz będą śmiać się, że my
Znów wspominamy ten podły czas,
Porę burz.

Za dzień, za dwa,
Za noc, za trzy,
Choć nie dziś,
Za noc, za dzień,
Doczekasz się,
Wstanie świt.