poniedziałek, 22 października 2012

Koń jaki jest...

Po długich poszukiwaniach zdobyłam Nowe Ateny Chmielowskiego - uważane za pierwszą polską encyklopedię powszechną (1745-46). Nie powiem, w jaki sposób zdobyłam, bo nie był to najlegalniejszy sposób. Trudno, teraz mogę mieć tylko wyrzut sumienia. Czytałam w autobusie z zapartym tchem o remediach świętych przeciwko czarom i czartom, między innymi: ..."Scillę, alias cebulę Dioscorides medyk przeciw czarom we drzwiach radzi zawiesić, a Pliniusz radzi skórę z głowy albo pysek wilczy nade drzwiami lokować dla prezerwatywy od czarów"... O wynalazkach czytam: ..."Włóczkowej i wyszywanej roboty Wynaleźce Frygowie, stąd się mówi: opere phrygio co szytego. Na pieszczałce grania sposób wynalazł niejaki Pan, bożek pastuchów"... I tak dalej, i tak dalej. Cudne to jest i już.
A opisy zwierząt? To właśnie z Chmielowskiego wzięło się używane do dziś :Koń jaki jest każdy widzi". Oto Koza: ..." śmierdzący rodzaj zwierząt, w Piśmie Świętym znaczą grzesznych i potępionych, mających stać na dniu ostatnim na lewicy. Według naturalistów uszyma i nosem oddychają, w nocy widzą jak koty, sowy, puhacze, nietoperze. Wątrobę kozią jedząc, wzrok ludzki naprawuje się, owszem oddala się ślepota"...
I coś specjalnie dla znajomego asinusa: ..."Osieł pijąc, głęboko pyska nie zanurza w wodę, by sobie wielkich nie zamaczał uszu, według Kardana. Jest lenistwa i gnuśności oraz stupiditatis Symbolum. Przecież Kairskie są z większą od naszych Europejskich pojętnością, kiedy jeden był Słuchaczem i Dyscypułem Ammoniusza Filozofa, według Wolaterrana i Swidasa. W Indyi Osły są o jednym rogu, jako też w Scytii, które rogi tę własność mają do siebie, że wodę z rzeki Styx nazwanej, wszelakie naczynia, nawet żelazne, penetrującą wstrzymują. Pisze Aldrovandus libro I de Quadrupedibus że Niemiec jeden wodził osła z kozą po wsiach tańcującego, który nawet i na kolana swe przypadał; z czego się pokazuje, iż jest animal docile osieł, a przy tym ma w sobie frantostwo; gdyż pisze Cardanus, iż osieł w Afryce unikając pracy ciężkiej, chorym wlot, zdechłym się czynił; inny, gdy pannę wieść trzeba było, stawił się ochoczym, gdy starą babę, bardzo leniwym, a co większa chromym na nogi; w tym dobry, że w jedzeniu nie przebiera, liściem, plewą, łupinami z owoców, bodakami będąc kontent"...
 Czyż to nie jest piękne?

czwartek, 18 października 2012

Pajacyki

Leżałam na łóżku ćwicząc obolałe barki i śmiałam się sama do siebie. Ręce miałam podwieszone na jakichś sznureczkach i miałam nimi machać. Toteż machałam z zapałem. A ponieważ przypomniałam sobie pajacyka mojego wnuka (taki, co jak się złapie za sznureczek, macha rękami i nogami), wyobraziłam sobie siebie w charakterze pajacyka na ścianie i pośmiałam się serdecznie. Nie wiem, co myślał sobie młody człowiek nadzorujący to moje machanie, bo przy poprzednim zabiegu, krioterapii, marudziłam jak stara Kornacka. Oczywiście okazało się, że nie jestem właściwie przygotowana do zabiegów, nie wzięłam bowiem żadnej spinki do włosów i młody pan popyszczył, że mu włosy przeszkadzają. Jutro mam być lepiej przygotowana. 
Swoją drogą nie wiem, co jest z moimi włosami. Ja z nimi już zawarłam układ: staramy się zbytnio nie ingerować w siebie nawzajem. Wszelkie moje próby jakiegoś uładzenia tego czegoś na mojej głowie spełzły na niczym, dałam więc sobie spokój i teraz panuje między nami pełna harmonia. Rozejm. Jednakże kilka osób ostatnio zwracało na moje włosy uwagę. Nie, nie na mnie, na moje włosy! Najpierw pani w przychodni, starsza mocno, skomplementowała, że mam piękne włosy. Czułam, jak rosną z dumy, ja byłam mniej zadowolona. Dziś natomiast koleżanka w pracy spytała, czy może dotknąć. Oczywiście moich włosów, a nie na przykład mojej duszy, niewątpliwie pięknej. I podobno jej się podobają, znowu włosy, nie ja! Niby powinnam być zadowolona, jako ich właścicielka, ale jakoś mi ... łyso. Wszak piękną duszę mam, a na nią nikt uwagi nie zwraca. No to w sobotę idę do fryzjera.

*


 www.wspaniali.pl
Przypadkiem trafiłam na tę stronę. Poczytałam i raźniej mi się zrobiło na duszy. Będę tam zaglądać w chwilach zwątpienia, kiedy stara Kornacka się we mnie zalęgnie.Opisane tam historie przywracają mi wiarę w Człowieka.

środa, 17 października 2012

Z konieczności

Z konieczności leżę w łóżku, mam więc dużo czasu na czytanie i za mało nowych książek. Wracam do czytanych kiedyś sprawdzając, jak się zmienia mój ich odbiór. Wzięło mnie na Thackeray'a. Pierścień i różę czytam z zachwytem. Z innymi przemyśleniami, niż przed laty. Cudna baśń - nie baśń. Obejrzałam też Targowisko próżności, bo okazało się, że książki nie mam na półce (pewnie zaginęła w czasie ktorejś z przeprowadzek). Nadrobię braki książkowe niebawem. Wracając do Thackeray'a... Magiczne przedmioty w Pierścieniu i róży nadają ich posiadaczom szczególną moc, zapewniają im szacunek, miłość i podziw otoczenia. W Targowisku próżności tę moc mają pieniądze i "stosunki". 
Dziś magiczne przedmioty są ogółowi dostępne. Każdy może skorzystać z usług stylisty, chirurga plastycznego i czego tam jeszcze. Wystarczy w siebie zainwestować i już. Aż mnie palec swędzi, by wspomnieć Natalię S. Ale nie wspomnę, bo obawiam się, że otworzę lodówkę, a w niej... Współczesna baśń opowiadałaby o Różyczce, która zainwestowawszy w siebie (duże oczy, ponętne usta i takie tam) stałaby się najbardziej pożądaną celebrytką. O Angelice, która posiadawszy wdzięk i oblicze za rozumem tęskniące oraz biust odsłaniany przy każdej nadarzającej się okazji, byłaby podziwiana za samo uświetnienie swoją obecnością imprezy dowolnej. Bez potrzeby otwierania ust nabrzmiałych kolagenem, silikonem czy czymś podobnym.

wtorek, 16 października 2012

Szafa w słusznym rozmiarze

Statystyki mówią, ba, krzyczą, że w Polsce jest około 20% osób otyłych (wskaźnik BMI ponad 30) i około 35% osób z nadwagą (wskaźnik BMI od 25 do 30). Daleko nam do Ameryki, daleko nam do Wielkiej Brytanii też. Jednakże oznacza to, że ponad połowa społeczeństwa ma za dużo tu i ówdzie. No to ja się pytam: gdzie są sklepy z odzieżą dla tych ludzi? Asortyment dla BMI powyżej 25 jest mocno ograniczony. Są oczywiście sklepy wdzięcznie nazywane "dla puszystych", ale... W większości popularnych sieci odzieżowych króluje 38, w porywach do 40. W H&M, czy w C&A są działy dla większych rozmiarów, jednakże wisi tam zazwyczaj smętnie kilka łaszków, znakomita większość (śmiem twierdzić 90%) to wspomniane wyżej 38, a nawet 36. Jak dla mnie, to coś tu się nie zgadza. Rządzi u nas rynek, a ręka wolnego rynku jest nieubłagana: popyt ma decydować o asortymencie. Albo więc kłamią statystyki, albo wolny rynek w tym zakresie nawala. Odzieży w rozmiarach dla tych ponad 50% z nadwagą powinno być 50% na rynku, nieprawdaż? A nie ma. Istnieje jeszcze jedna możliwość: panie i panowie w rozmiarach słusznych zaopatrują się w innych krajach albo chowają się w szafie. Tej z ciuchami w rozmiarze 38.

Wadliwy egzemplarz

Ujęło mnie przesłanie powyższego obrazka. Poczułam się wadliwym produktem, nie tylko ze względu na brak makijażu. Otóż odkryłam ostatnio, że jestem zwyczajnie nudna. Nie ćwierkam i nie tiutiurlikam z zapałem. Bez zapału też nie. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i już. Wadliwa jestem, ot co.

poniedziałek, 15 października 2012

Podsłuchowisko

Autobus zatrzymał się na przystanku w okolicy dawnego bazaru stadionowego. Dziś kręcą się tam ludzie sprzedający tanie papierosy, zapewne z przemytu. Ludzie ci mają smagła cerę i mokre, wschodnie oczy. Są dość natrętni sprzedając, nagabując każdego przechodnia i każdego oczekującego na przystanku. Straży miejskiej, tak chętnie kontrolującej babcie z pietruszką, ani widu, ani słychu. Na tym przystanku wsiadałam do autobusu. W pobliżu wejścia siedziały dwie starsze, nobliwie wyglądające panie. Rozmawiały tak głośno, że nie sposób było ich nie słyszeć.
- A Polakom nie pozwalają zarabiać. Gnębią podatkami, nie pozwalają pracować.
Druga pani odpowiedziała coś niezrozumiałego.
- Trzeba gonić szwaba i żyda! To przez nich wszystko.
- Ciii... nie mów tak głośno.
- Mogę mówić, jak mi się podoba, jestem u siebie, w swoim kraju. Gudłaje tu rządzą, dlatego tak jest.
- No,słyszałam w radio. Ktoś rządowi proponował trumny z Włoch, za darmo. Odmówili, wiesz dlaczego? Bo rząd potrzebuje faktury. Woleli wydać tyle pieniędzy, naszych pieniędzy, podatników.
- Bo tu żydzi rządzą, wszystkim rządzą. Dlatego Polakom jest tak źle.
Jestem pewna, że słowo "żydzi" pani wymawiała przez "rz", z taką pogardą o tym mówiła. W głosach obu pań było tak dużo złości i nienawiści, że zrobiło mi się nijako. Przyznam, że pierwszy raz słyszałam na własne uszy to, o czym czytałam tylko do tej pory. Panie wysiadły na przystanku przy kościele, jak wielu innych pasażerów. Nie wiem dlaczego byłam przekonana, że tam właśnie zmierzają.

Inna zasłyszana rozmowa, bardzo optymistyczna dla równowagi.
Pan rozmawiał przez telefon, też na tyle głośno, że słyszałam wyraźnie. Siedział za mną, więc nie wiem, jak wyglądał. 
- Leżałem trzy tygodnie, jak król jakiś.
- Tak, już mnie wypuścili, i tak przetrzymali mnie tam.
- Już tak nie boli, wszystko się zrosło.
- Słuchaj, leżałem w sali z takim jednym. Obiecał mi pracę, przy stróżowaniu. 
- Nie, nie mogę od razu. Jak będę miał na nockę, to nie będę przecież spał na ławce, noclegownia otwarta do rana tylko. Teraz dostanę rentę, wypłacą mi za trzy miesiące od razu, jakieś 1 500 zł, wynajmę sobie jakiś pokój. I wreszcie będę żył, jak człowiek, wreszcie!
Pan wysiadł z tramwaju wciąż rozmawiając. W jego głosie była radość, entuzjazm, nadzieja. Aż zrobiło mi się lżej na duszy.